Devil Jin – Tekken – Level 33

Devil Jin z Tekken'a

Devil Jin z Tekken’a

Devil Jin jest to przemiana Jin’a Kazamy. Pojawił się w trzeciej wersji bijatyki Tekken. Początkowo można było go zobaczyć w filmikach i był sub-boss’em przed finałową walką w V turnieju. Mimo, że nie był w pierwszych częściach gry to jest uznawany za główną postać i stał się twarzą Tekken’a.

Jin Kazam z rodziny Mishima był człowiekiem bardzo prawym i uczciwym. Został wychowany przez matkę, którą zamordowano gdy Jin miał 15 lat. Ojca nie znał, gdyż zginął parę miesięcy przed jego narodzinami z rąk własnego ojca – Heihachi’ego podczas II turnieju o tytuł Króla Żelaznej Pięści. Jin dowiedział, się iż posiada Gen Diabła, który jest przypisany do jego rodu Mishima. Posiadał on jednak tylko część mocy ukryte w znaku na lewym ramieniu. Jin potrafił kontrolować swój gen, lecz po zniknięciu Jun Kazam – jego matki dały się mocniej we znaki. W III turnieju nastolatek został zamordowany przez Heichahi’ego i tylko dzięki Genowi Diabła odrodził się.

Jin Kazam po przemianie w Devil Jin stał się postacią grywalną w 5 części Tekken. Gen zmienił całkowicie wygląd Jina w mrocznego demona z rogami, ogromnymi, czarnymi skrzydłami, pokrytego znakami na całym ciele. Gen powoli zaczął przejmować kontrolę nad chłopakiem, który na próżno bronił się z całych sił.

Po pokonaniu ojca Heichahi’ego – Jinpachi’a, Jin przejął jego moce co spowodowało mutację. Rogi i skrzydła powiększyły się, a mięśnie stały się tak duże, że pękły obie jego rękawice. Stał się praktycznie niezniszczalny, jednak Devil Gen przejął tak mocną kontrolę nad chłopakiem, że przeszedł na ciemną stronę.

Na koniec Devil Jin pokonuje Azazela i bierze jego kulę do ręki, która pochłania całą jego moc diabła. To wydarzenie przywraca Jina do dawnego stanu. Zafina poświęca się zanosząc kulę do świątyni, która się rozpada.

Jeśli macie jakiś pomysł na kolejny wpis lub chcecie żebym narysowała coś konkretnego napiszcie komentarz lub skontaktujcie się przez mój fanpage.

0 replies

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *